Legendy i prawdy

Zenit 12XP jest aparatem legendarnym. Wiele jest opowieści i podań, których głównym bohaterem jest ten aparacik. Przytoczę tutaj najpopularniejsze z nich:

Spadający Zenit

Często słyszy się, że Zenit spadał na skały z różnych wysokości bez uszczerbku na zdrowiu. Znane są opowieści o dwóch, pięciu, nawet dziesięciu metrach. Nie biorę ich zbyt poważnie, bo wysokość wzrasta pewnie za każdym razem kiedy fotografujący opowiada, poza tym wysokość lubi także rosnąć wprost proporcjonalnie do ilości wypitego piwa :-). Faktem jest jednak, że mój egzemplarz spadł z ok. metra (puściło wiązanie paska, kiedy miałem go na szyi) na asfalt i nic mu sie nie stało. W każdym razie - ja nic nie zauważyłem. Inna sprawa - kiedy mi upadł, był zamknięty w kaburze.

Młotek Zenita

Słyszałem pewną historię, że Zenit był użyty jako... młotek do wbijania śledzi namiotowych! Po tym zabiegu nadal był zdolny do robienia ładnych zdjęć. Jeśli chodzi o mnie, to zastanawiam się... Zenit jest nieporęczny już jako aparat... ale całkowicie nie wyobrażam sobie, jak można wbijać nim cokolwiek.

Seryjność produkcji

Rzeczy produkowane seryjnie są takie same, niezależnie czy wziąć ten z numerem piątym, czy setnym. Nie tutaj!! Zenity są różne, zależnie od posiadanego egzemplarza. W jednych pokrętła i spust mogą 'chodzić' z oporami, w innych - bardzo luźno. Także ich jakość zależy od konkretnych sztuk. Slyszalem o Zenitach, które służyły bezawaryjnie przez wiele lat, a słyszałem o jednym egzemplarzu, który po kilku miesiącach użytkowania dosłownie rozsypał się włascicielowi w dłoniach.

Jak zepsuć?

Słyszałem legendę, której nie będę weryfikował sprawdzając, czy to prawda. Jednak na wszelki wypadek lepiej unikać takiego doświadczenia. Ponoć przy czasie B i wciśniętym spuście aparatu próba przewinięcia klatki owocuje stuprocentowym zerwaniem migawki. Skutek doświadczenia może być drastyczny, więc lepiej pozostać w błogiej nieświadomości i po prostu uważać...